Polacy kochają protestować

Luty 12, 2008 at 1:46 pm (3 grosze, Polska) (, )

Wiem, wiem, Francuzi mają w tym względzie więcej fantazji. Ale wysypywanie zboża na tory i obrzucanie się zgniłymi jajami… nie, na tym blogu polityce mówimy nie. Nie będzie o strajkach lekarzy, pielęgniarek, górników, stoczniowców, emerytów i rencistów.

Chodzi mi o coś innego. W naszym nieszczęsnym narodzie nie wytworzyły się mechanizmy negocjacyjne. Nie od dziś protestujemy przeciwko wszystkim i wszystkiemu. Wczoraj w telewizji (nie pytajcie na którym kanale, ani w jakiej miejscowości) był mini-reportaż o odkryciu nowych złóż węgla brunatnego. Masa pieniędzy leżąca pod ziemią, czekająca na to by ją tylko wykopać. Szansa rozwój regionu, nowe miejsca pracy… ale nie dla tamtejszych mieszkańców… oczywiście protestują. Przypomina mi to sprawę protestów mieszkańców Augustowa protestujących przeciwko protestującym przeciwko zniszczeniu doliny Rozpudy za pomocą autostrady. No i teraz mam kłopot. Po której ze stron się opowiedzieć? Z jednej strony rozumiem ludzi. Stracą swoje domy (nie od razu, za parę lat ale jednak), dorobek życia… co prawda kopalnia kupi im inne domy… ale ciężko jest zapomnieć o miejscu, w którym mieszkało się latami. Z drugiej strony przecież oni powinni zażądać akcji spółki, która zajmie się wydobyciem. Można by wynegocjować sobie po cichu całkiem zgrabną “emeryturkę”. Ale po co? Przecież łatwiej zrobić transparenty i przypiąć się do drzew… o właśnie. Trzeba by sprawdzić czy nie ma tam jakiegoś parku krajobrazowego…. gdyby mieszkańcy dogadali się z ekologami… mielibyśmy kolejny cyrk. Dziwię się mediom, że przepuściły taką okazję… ale co się odwlecze, to nie uciecze… 🙂

Acha, chętnie przyjmę wszelkie szczegóły tej sprawy. O Rozpudzie też coś dziwnie ucichło…

  • Komentować można TUTAJ

Bezpośredni odnośnik 10 komentarzy

Czy wystarczy kur na ten koszyk?

Luty 3, 2008 at 5:40 pm (3 grosze, Polska) (, , , )

Jaja z tego będą na pewno. Czy kurczęta – to już zależy od naszych kogutów na szczeblach władzy. Ostatnio organizacja polsko-ukraińska mistrzostw świata w piłce nożnej wisi na włosku… Świeże wieści z grzędy można przeczytać w gazecie. Wiklinowy koszyk z tasiemką w barwach narodowych ma stanąć na miejscu Stadionu Dziesięciolecia na warszawskiej Pradze. Projekt w wersji koncepcyjnej nawet mi się podoba. Bez rewelacji ale jednak. Wolałabym bym coś monolitycznego, jak jego poprzednik… ale dobra, przeżyję. Byleby nie wyglądał jak statek „obcych” 🙂

Pytanie czy zdążymy go zbudować? Oj nie wiem. Jako,że już sama lokalizacja została na starcie oprotestowana przez HGW i pan premier w ostatnim rzucie zdrowego rozsądku zdołał ją powstrzymać…. no,ale bez polityki. Bardziej martwią mnie nasze kochane procedury. Decyzje. Papiery. Zaskarżanie. Procesy. Apelacje. Naczelny Sąd Administracyjny. A co? Niby jak było z mostem Północnym? A jak jest z Centrum Sztuki Współczesnej pod Pałacem Kultury? Dlaczego miałoby być inaczej tym razem?

Nic to. Jak nie zdążymy, to zbuduje się na jego miejscu kurzą fermę i spokój 🙂

Mały apdejt sklerotyczny: Wpis zainspirowny wątkiem Nakole z Forum Óć.

  • Komentować można TUTAJ

Bezpośredni odnośnik 10 komentarzy

Dziś będzie o sprawiedliwości…

Styczeń 29, 2008 at 3:27 pm (Polska) (, , , )

Jak się domyślacie wpis powodowany jest niedawnym werdyktem sądu w W.Bryt. na temat naszego rodaka posądzonego o gwałt. Nie mnie oceniać czy sprawiedliwość zatryumfowała czy nie – nie jestem sądem, nie mam dostępu do wszystkich dowodów. Nie będę wiec tutaj stawać w jego obronie, ani utyskiwać nad biednym losem emigranta…

Zastanowiło mnie co innego. Kochane media. Jak zwykle osądzają człowieka przed wyrokiem. A że są opiniotwórcze… no właśnie. Przypomina mi się sprawa sprzed lat. Pewnie już nikt o niej nie pamięta, ja też nie znam zbyt wielu szczegółów… podobieństwo do tej sprawy jest jednak spore o tyle, że… oskarżony był…. pięknym, przystojnym, kulturalnym młodzieńcem, który…. miał fantazję gwałcić staruszki… rzecz działa się w Polsce. Delikwent był wykształcony, sprawiał wrażenie niemal dystyngowanego… no prawie idealny kandydat na męża… a tu taki klopsik. Czy wtedy media go „uniewinniały” za sympatyczne spojrzenie? A skąd. Degenerat i zboczeniec! Oto co można było przeczytać w nagłówkach. Dowody były podobne jak i w tej sprawie. Niedokładne zeznania, nie pamiętam czy nawet było DNA sprawcy. No, ale co wolno polskiemu sądowi tego nie wolno zagranicznemu, prawda? Pamiętacie sprawę, gdy Polacy zabili cudzoziemca dla odtwarzacza mp3? Też nikt nie wierzył w ich winę… przecież „to był dobry chłopak i mało pił” chciało by się powiedzieć. A to wszystko dlatego, że obcy sąd i obca prokuratura….

I tu się zaczęłam zastanawiać… na ile w swoich sądach opieramy się na własnych przeczuciach, a na ile jesteśmy manipulowani opinią otoczenia? Tym co mówią w telewizji, tym co mówią sąsiedzi, ksiądz w kościele z ambony… niby podobna sprawa a tak odmienny odzew. Sprawa na oddzielny wpis. Może kiedyś go popełnię. A recepta na takie sytuacje? Może w takich niejasnych sprawach sąd zagraniczny powinien przekazywać sprawę do sądu z kraju z jakiego pochodził sprawca? Tyle, że u nas za gwałt dostałby góra pięć lat… i wyszedł by po dwóch za dobre sprawowanie. Tu wyjdzie najwcześniej po ośmiu (rok w areszcie wliczono mu do kary).

Kiedy nareszcie dostosujemy prawo w Europie tak by było jednolite we wszystkich krajach? Przydało by się. Z drugiej strony w niezawisły osąd przysięgłych nie bardzo wierzę. Może dlatego, że naoglądałam się amerykańskich filmów, gdzie tak samo obrońcy jak i prokuratorzy manipulowali sędziami przysięgłymi w sposób wręcz karygodny – bazując na instynktach, odruchach, podświadomości… tak mogło być i tym razem… ale nie musiało. Dlatego nie pokuszę się o ferowanie wyroków w tej sprawie. Dzielę się tylko moimi wątpliwościami… które może nie są zgodne z tym, co można przeczytać w gazetach czy usłyszeć w telewizji… ale nie od dziś wiadomo, że lavinka rzadko płynie z prądem…

Komentować można TUTAJ

Bezpośredni odnośnik 10 komentarzy

Dzień szczęśliwości narodowej…

Styczeń 26, 2008 at 11:43 pm (Okolicznościowe, Polska) (, , )

…oto czego mi potrzeba. Chyba nie jestem Polką. A już na pewno nie stuprocentową, bo nie lubię mieć nosa spuszczonego na kwintę i czarnych ubrań na grzbiecie. Ostatnio namnożyło się tyle okazji… tyle rocznic… tyle trupów…. które należy publicznie opłakać (no bo do czego by doszło gdyby któregoś z nich pominąć?!?)

Nie.

Musi być równowaga w przyrodzie. Świętować powinno się nie tylko wielkie tragedie ale i wielkie radości. Choćby wejście do strefy Shengen. Jakaś mała bibka na placu Defilad… jakiś sympatyczny koncert na 20 tysięcy widzów z krótkim udziałem pana premiera i pana prezydenta godzących się z tej okazji (marzył indyk o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli)… albo sławne przyznanie nam mistrzostw Piłki Nożnej w roku 2012. Czy nie to wydarzenie nie zasługuje na ogłoszenie Dnia Szczęśliwości Narodowej? Albo zeszłoroczny wyczyn Adama Małysza. Po raz kolejny udowodnił, że Polak potrafi. Wygrał przecież z dużo młodszymi i sprawniejszymi od siebie… I na co się załapał? Na parę newsów…. i pewnie kameralny uścisk pana prezydenta… gdyby się zabił to co innego, prawda?

A potem się dziwimy, że uchodzimy w Europie za naród ponuraków….

BTW dziś jest Dzień Transplantologii a jutro dzień Pamięci o Holokauście (czy jakoś tak) – już są pierwsi lanserzy w telewizji z tej okazji (aktorzy, artyści etc.). Nie ma to jak długi łikęd żałobny… dlaczego ciągle oglądamy się za siebie i rozdrapujemy stare rany? Kiedy zaczniemy patrzeć w przyszłość? Optymistycznie? Acha no tak. Orkan mamy jeszcze na głowie… kolejna okazja do świętowania… pierwszych ofiar….

  • Komentować można TUTAJ

Bezpośredni odnośnik 4 komentarze

Krew na pierwszej stronie…

Styczeń 24, 2008 at 6:24 pm (Okolicznościowe, Polska) (, , , )

Utarło się przekonanie, że poczytności gazet i oglądalności newsów w telewizji sprzyja krew. Można powiedzieć, że czekają nas w najbliższym czasie igrzyska posępnych min, czarno-białych stron portali i specjalnych programów, w których określeni ludzi będą dywagować nad przyczynami, skutkami i tym co było pomiędzy. Nie włączam telewizji. Główne strony portali omijam. Nie interesują mnie życiorysy zmarłych, nie interesuje mnie jak zginęli i kto jest za to odpowiedzialny. Biorąc pod uwagę, że samolot był wojskowy i tak nigdy nie dowiem się całej prawdy. Chyba, że wiele lat później.

Miałam dziś pisać o czymś innym, paradoksalnie też o śmierci w internecie… jak dziwnie się los układa…

  • Komentować można TUTAJ

Bezpośredni odnośnik 15 komentarzy