Podsumowanie jesieni

Grudzień 9, 2008 at 1:49 pm (Internet, Społeczności)

Okazała się dużo płodniejsza niż lato. Zaczęło się od chrome, a potem już samo poszło…

Wrzesień

Rewolucja w internecie – jej imię: Chrome

Zabawa – Frazy…

Czy rss zabija komentarze?

Człowiek odcięty od mediów…

Czyżby google skończyły się pomysły?

Październik

Co z Tobą zrobił internet?

Listopad

Ekshibcjonizm czy zarobek?

Automatyczny Odsiewacz Szmiry Internetowej

Czy internet zastępuje Ci telewizję?

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Podsumowanie sezonu ogórkowego…

Sierpień 26, 2008 at 12:47 pm (Polecane)

Czytelnicy lav-netu bloggerowego na pewno zauważyli pewien zastój blogowy, letnia aura nie sprzyja wysiłkowi intetelektualnemu. Robię tu podsumowanie wpisów z czerwca, lipca i sierpnia (ups, w sierpniu nie było ani jednego, ale w najbliższych dniach być może to naprawię :)

czerwiec

Podobno mamy wyjść z garażu (wpis majowy ale majacy bezpośredni związek z tym z początku czerwca) czyli tym:

Wyniki Konkursu Startupów – Barcamp

Pomóż sobie i innym na googlach

lipiec

Artist Royalty Program w Last.fm

Bloguj na zdrowie!

Mybloglog! Zmiana interfejsu…

Sierpień

Potencjał Klikania

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Podsumowanie maja

Maj 15, 2008 at 11:30 pm (Polecane)

Wpisy na lav-necie w maju:

Fotograf czy Fotobloger

Media dla młodzieży, internet dla wszystkich

Wprost z lavinki

Przerost newsa nad treścią

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Wynoszę się na bloggera…

Maj 2, 2008 at 10:56 pm (Zapowiedzi)

Nie to, że wordpress jest be. Ale jako zupełny laik poczułam potrzebę wolności rozumianej jako bezpłatna możliwość ingerencji w CSS, umieszczanie reklam i nie tylko. Zatem zapraszam na lav-net.blogspot.com gdzie odnajdziecie kopię tego bloga wraz z komentarzami oraz nowe wpisy.

Tego nie kasuję, prawdopodobnie będę tu umieszczać zwiastuny do wpisów na nowym blogu.

Do zobaczenia :)

p.s. Dziś wpis pt.: „Fotograf czy fotobloger?”

Apdejt czytnikowy

Na wypadek gdyby ktoś nie zauważył wypaliłam niezależne rssy dla moich trzech blogów

lav net http://feeds.feedburner.com/LavNet

makroteka http://feeds.feedburner.com/Makroteka

Warszavka i lavinka http://feeds.feedburner.com/warszavka

Bezpośredni odnośnik 15 komentarzy

Szaleństwo bliziutko czyli efekt blipa

Kwiecień 11, 2008 at 3:29 pm (Internet, Polecane, Społeczności) (, )

Efekt blipa świetnie obrazuje jeden z kartonków Eri. Starczy,że jeden mikrocelebryta wpisze nazwę portalu, drugi zechce zaproszenie i robi się lawina chętnych. Tak i dzisiaj do serwisu przyłączyło się kilkunastu chętnych. Przypomina mi to owczy pęc ludzi na naszą-klasę… skąd to porównanie? Zapewne pamiętacie początek grudnia zeszłego roku, gdy na portal wbiło sie kilka milionów osób…. serwis nie działał, pan Gąbka wyskakiwał co chwila, strony otwierały się/nie otwierały się godzinami… z bliziutko.pl było podobnie. Teoretycznie ktoś kto się wbił na serwis mógł rozesłać zaproszenia do znajomych… ale szybko okazało sie, że zapki nie działają… gdyby nie tajemniczy KOD, ( lavinka stała się jego szczęśliwą posiadaczką po czterech wadliwych zapkach i wqrwie maksymalnym) – to by mnie tam nie było. Na dodatek przez tę awarię zablokowałam sobie stworzone przez siebie konto… i musiałam zarejestrować się drugi raz jako lovink(podając inny e-mail, z końcówką .pl). Mówi się trudno. A wszystko przez blipa

Ale wróćmy do serwisu. Nadal jest w fazie testów i tego nie ukrywa (stąd zaproszenia). Zapki, jak już mówiłam nie działają podobnie jak logowanie z głównej strony. Loguje dopiero z innej strony (po kliknięciu w zaproszenia). Co ciekawe, ludziska są zrażeni… ale i tak się wbijają… Oby twórcy serwisu nie zaspali gruszek w popiele, bo szykuje się niezła bomba społecznościowa… jeśli serwis nie będzie działał prawidłowo to będzie kolejna polska zmarnowana szansa…

A na czym polega serwis? Ot kolejny sposób by stwierdzenie „anonimowość w sieci” przeszło do lamusa. Działa to to w oparciu o mapy gugli, jak się domyślacie. Zaznaczamy na mapie budynek w którym mieszkamy i już. Bliziutko.pl automatycznie wyszukuje nam znajomych w okolicy. Można te tworzyć własne grupy tematyczne i w obrębie nich dodawać zdjęcia. Każdy w profilu ma mini-czat, skrzynkę kontaktową i oczywiście przyjaciół. Brakuje mi tylko miejsca na stronę domową użytkownika. W polu maupa wpisuje się drugi e-mail. Po co ? Na co? Dodawanie przyjaciół działa obustronnie (ja Ciebie, Ty mnie). Przy okazji serwis wyszukuje wspólnych przyjaciół, wg adresu zamieszkania oraz zainteresowań. Można też oglądać rozmieszczenie przyjaciół na mapie.

Jak już człek wbije się na serwis to wszystko działa sympatycznie (choć raz mnie awaryjnie wylogowało). Lavinka będzie obserwować i donosić o wszelkich awariach( to wychodzi jej najlepiej) :)

Bardziej profesjonalnie o awariach na bliziutko pisze Tomek Topa

Apdejt z 15.04.2008

Jak się okazuje z cała niemal pewnością blizutko.pl jest kopią rosyjskiego serwisu. Przynajmniej jeśli chodzi o dizajn. Więcej o tym (zrzuty ekranu) na blogu Antyweb

  • Komentować można TUTAJ

Bezpośredni odnośnik 7 komentarzy

Żarty się skończyły – Free Tibet

Marzec 22, 2008 at 8:48 pm (3 grosze, Polecane) (, , )


Fair play. Free Tibet.

Ano nie ma żartów. Blogerzy występują przeciwko łamaniu praw człowieka.

Strona stworzona przez Obee, Fanatyka, Lanooz, Thion’a, Dominika Kaznowskiego , Matesky’ego i Adama Klimowskiego miała swoją premierę dziś o godzinie 20:00.

Każdy kto chce się przyłączyć może wstawić do siebie na blogu baner kierujący do Akcji. Banery do pobrania tutaj.

Apdejt:

Podrzucam sznury do dyskusji, jaka wytworzyła się w blogosferze. Moimi wątpliwościami dzieliłam się kilka dni temu w poprzednim wpisie, stąd wpis jest tylko informacyjny. Do sprawy odniosłam się wcześniej, także w komentarzach. Nie jestem pewna jaki bojkot i czego byłby najlepszy. Przyglądam się, czytam i myślę.

Lanooz, Hazan(antyweb), Tomasz Topa, Bartek Raciborski(webstop), Dominik Kaznowski, Fanatyk(Polski Blogger), Ninaque, Matesky (ireporter), Adam Klimowski, Bobiko (my notebook) , Igor wpis pierwszy i drugi cdn.

  • Komentować można TUTAJ

Bezpośredni odnośnik 10 komentarzy

Internet ostoją demokracji

Marzec 18, 2008 at 2:09 pm (3 grosze, Internet, Okolicznościowe) (, , )

Dziś w krajach takich jak Rosja czy Chiny tylko w internecie ludzie mogą jeszcze dokonywać wyborów… W Tybecie polała się krew, w Rosji bezpardonowo sfałszowano wybory. Coraz więcej blogerów popiera akcję nagłaśniania sprawy łamania praw człowieka. Tylko czy to coś pomoże? Nie wiem. Świat wirtualny zawsze był na tyle nienamacalny, że „władza” sięgała do niego swymi mackami w ostateczności. Ale ponoć Chiny już przyblokowały swym rodakom najpopularniejsze serwisy, by przypadkiem ktoś ich nie nabuntował. I pomyśleć, że Chiny organizują olimpiadę… a co sie stanie gdy sportowiec powie w wywiadzie co o tym myśli? Zakują go w kajdany? A może zastraszą wszystkie ekipy już na starcie? Biorąc pod uwagę komunistyczne metody – bałabym się wysłać do Chin choć pół sportowca…

A może takie powinno być stanowisko wszystkich krajów? Anulować olimpiadę? Nie wysłać tam ani jednego sportowca, niech kiszą się we własnym wietnamsko-koreańsko-rosyjskim sosie gorzkokwaśnym?

Trudno mi ocenić czy internetowa akcja przyniesie jakiś pożytek. Ale łamaniu praw człowieka pod każdą postacią mówię otwarcie: NIE!

Apdejt ze sznurkami. Dzięki uprzejmości Asena podaję sznury do videoklipów internautów rosyjskich z lokali wyborczych:

http://romanik.livejournal.com/174225.html

oraz jutuba

http://pl.youtube.com/watch?v=xGfwlkGNrBM

http://pl.youtube.com/watch?v=-E2ieEsmqBM

  • Komentować można TUTAJ

Bezpośredni odnośnik 23 komentarzy

Kim jest przeciętny internauta?

Marzec 15, 2008 at 11:34 pm (Internet) (, )

I dlaczego koniecznie się go definiuje?

Społeczeństwo ma to do siebie, że z natury jest zróżnicowane. Nikt nie próbuje (przynajmniej u nas, w Chinach i na Kubie może jeszcze tak) wmawiać narodowi, że składa się z identycznych jednostek o identycznych potrzebach. Podejmuję temat mając nadzieję, że opadły już emocje związane z wypowiedzią wiadomo kogo, wiadomo o kim. Nie biorę też na siebie ciężaru polemiki. Wydarzenie to ma z tym wpisem o tyle wspólnego, że tyczy się trudu zdefiniowania szerokiego pojęcia jakim stało się słowo „internauta”.

Czy da się wyjąć ze społeczeństwa grupę ludzi, którą jedyną wspólną cechą jest to że korzysta z dobrodziejstw technologii, a co za tym idzie – z internetu? W końcu samo pojęcie „internet” to temat rzeka. Co powoduje, że człowiek siada przed komputerem nie po to by pracować, albo poszukać informacji… ale także, a może przede wszystkim po to by miło spędzić czas? Kiedyś net był przerośniętym katalogiem, magazynem pełnym artykułów, dyskusji, wiedzy naukowej i technologicznej. Dostęp do niego także był utrudniony. Naturalne było, że bywali w nim ludzie związani z tymi dziedzinami. Początkowo był kopalnią wiedzy dla studentów i tychże było w sieci miliony. To chyba właśnie im net zawdzięcza rozwój… Sieć stała się również bardziej towarzyska. Ale zrodziło to pierwsze konflikty. Wrażenie anonimowości sprawiało, że dochodziło do nieprawdopodobnych pyskówek. Uczestniczyli w nich wszyscy bez względu na wiek, stanowisko czy tytuł naukowy. Tu wkraczali admini i pojawiła się pierwsza cenzura. Z czasem w necie pojawiły się obrazki i filmy(postęp technologiczny zwiększający przepustowość łącza). Co oczywiście wykorzystał w szybkim tempie przemysł erotyczny. Niestety internet stał się śmietnikiem. Przyciągał jak lep zboczeńców, oszustów i inne podejrzane mędy. Tym bardziej zrażali się do niego normalni ludzie. Ale część zapaleńców pozostała tworząc podwaliny web 2.0 Sieć zaczęła tworzyć narzędzia, które pozwalały przeciętnemu człowiekowi, nie umiejącemu napisać linijki w htmlu – w sieci jakoś zaistnieć. Internauta najpierw z elitarnego, później ze zdegenerowanego stał się internautą masowym.

Jak to wpłynęło na nieszczęsną definicję? Ano tak, że dziś internautą może być każdy. Pozornie każdy. W praktyce jest to człowiek posiadający na tyle wolnego czasu, by go przebębnić przed monitorem. A zatem w pierwszej linii osoby uczące się oraz mające nienormowany czas pracy i na tyle wysoką pensję, by starczyło z niej na technologiczne nowinki. Internauci też podzielili się na internautów profesjonalnych (traktujących sieć jak miejsce pracy), internautów towarzyskich (lubujących się w zakładaniu i uczestniczeniu w społecznościach internetowych), wreszcie blogosferę – ta zasługuje na oddzielny wpis. Oczywiście grupy te nie są hermetyczne, ale przenikają się wzajemnie. Do tego trzeba jeszcze doliczyć ludzi kupujących/sprzedających w necie co_się_da, tratujących net jak afisz, lub galerię dla własnej twórczości… internet stał się też miejscem dyskusji politycznej i gospodarczej. Nie dziwi więc fakt pojawiania się w nim kampanii wyborczej i każdej innej, weźmy medialne kampanie charytatywne czy szerzej – ogólnospołeczne.

Kolejny powód do zajęcia się tematem „internauty”. Opiniotwórczość. Ni stąd ni zowąd okazało się, że jakieś anonimowe jednostki znane tylko ze swojego nicka czy bloga wpływają na poglądy wieluset ludzi, którzy z kolei powtarzają je dalej czy tona blogach, czy to na forach, czy to na komunkatorach… szybko odkryli to spece od „marketingu szeptanego” i wydaje mi się, że nadal bazują na mikrocelebrytach w tej materii. Internatuta współczesny stanął przed dylematem sprzedania się, tak jak dawno już zrobili to dziennikarze. Na razie ciągle jeszcze są ludzie niezależni, nawet jest ich całkiem sporo. Ale perspektywa prowizji zawsze bywa kusząca. Czas pokaże w którą stronę się to rozwinie.

Mój wpis tylko po wierzchu traktuje problem, być może za jakiś czas opiszę niektóre z poruszonych przeze mnie zagadnień bardziej szczegółowo… dziś jednak poprzestanę na stwierdzeniu, że „internauta” zmienia się w skali czasu. A może nie tyle czasu co skali technologii i zmian w podejściu do użytkownika strony/bloga/portalu. Teraz jest ten świetny czas, gdy internauta powoli przestaje jawić się jako anonim chowający się za monitorem… Jest człowiekiem z krwii i kości, który ma własne poglądy ale jak każdy, ulega demagogiom, traci zimną krew, czy jest podatny na pokusy. Nie różni się niczym od przeciętnego człowieka. Targają nim te same namiętności… no, może częściej się denerwuje i psioczy na Microsoft… :)

I mam szczerą nadzieję, że jeśli się to zmieni – to tylko na lepsze…

  • Komentować można TUTAJ

Bezpośredni odnośnik 14 komentarzy

Jakiej stacji radiowej słucha pani najczęściej?

Marzec 12, 2008 at 12:29 am (Internet, Społeczności) (, , , )

Takie oto pytanie usłyszałam dziś w telefonie… dzwoniła pani z GFK Polonia bodajże… i tu pojawił się pewien problem. Otóż ostatni raz zwykłego radia słuchałam kilka miesięcy temu… niby zawsze wolałam radio tradycyjne a jednak… nie byłam w stanie wymienić żadnej stacji muzycznej poza moją ulubioną, internetową… „Manu Chao” w Last.fm Pani w telefonie była zawiedziona…

Ciekawe jak inni słuchacze. Do tej pory niespecjalnie interesowałam się statystykami popularności, jako że większość stacji należała do jednego właściciela, co niestety skutecznie obniżało ich jakość. Porównywanie popularności czegoś co należy do jednej korporacji medialnej jest pomysłem poronionym…. A mojej muzyki latino, italia, blues i rock alternatywny spotkać nie można i tak.Nawet Antyradio nie to samo… Jakiś czas posiłkowałam się nazbieranymi empetrójkami, ale ile można w kółko słuchać tego samego? O Laście słyszałam od wielu osób, ale że dość długo trwało zanim wpadłam na pomysł zakupu słuchawek USB (normalne gniazdo popsuło się wieki temu) – wbiłam się do niego stosunkowo niedawno. A teraz żyć bez niego nie mogię…

Mimo wszystko czuję się świeża w temacie muzyki w internecie. Czuję niedosyt, bo nie ma nic gorszego nad monopol, a słuchanie radia na winampie już dawno przestało mnie rajcować. Dlatego wielka prośba o linkowanie czego się da w tym temacie. Wszelkie klony i pochodne mile widziane.

A co mi się podoba w Last.fm na co dzień? Raz, znajduje mi wykonawców których uwielbiam choć nie miałam pojęcia o ich istnieniu… dwa – jest to portal półspołecznościowy. Ma się znajomych tak jak w każdym innym serwisie. Ma się swój miniblog i własne statystyki. Automat wyskakuje sąsiadów o podobnym guście. Jest też porównywarka z gustem znajomych. Dodatkowo w necie jest sporo dodatków i nakładek. Ponieważ zapomniałam zapisać bukmarki, po reinstalce systemu zgubiłam do nich link. Jak wynajdę oczywiście podrzucę.

Minusy? Też kilka niestety. Program czasem się wiesza. Co jest wkurzające. Nie wiem czy to wina mojego wolnego łącza, czy czegoś innego ale fakt pozostaje faktem… co jeszcze? Dziwnie przypasowani są wykonawcy w kwestii „podobieństwa”. Często się nie zgadzam, a jeszcze nie odkryłam jak i czy da się to edytować. Minusem jest także to, że słuchanie radia kolegów raz inne udogodnienia są płatne. 2,5Euro za miesiąc to dla mnie, wybaczcie, za dużo. Może jak zostanę milionerką? :) Wiem, portal musi na siebie zarabiać. Dlatego zrzędzę,ale nie zabraniam. Przynajmniej reklam jest mniej. Inna sprawa to widżety, które niestety na wordpressie nie działają. Mogliby coś w tej kwestii wymyślić.

Reasumując nie tęsknię za zwykłym radiem. Już nie.

  • Komentować można TUTAJ

Bezpośredni odnośnik 10 komentarzy

Konkurencja nie śpi…

Luty 29, 2008 at 3:33 pm (Internet, Społeczności) (, , )

Czyli wymyśl coś fajnego na portalu, wypromuj… a z pewnością inne serwisy zaczną to kopiować… nie zawsze z sensem byleby tylko. Często kopiowane są całe serwisy. Sławne są rodzime klony blipa (który sam w sobie jest klonem twittera) czy naszej-klasy. Ale ta moda na upodabnianie się do siebie nie omija całego internetu.

Dzisiejszy dzień przejdzie do historii jako Dzień Zmian w Mybloglogu. Mnie i nie tylko mnie skojarzyło się z flakerem. Do tej pory były tylko linki do profili na innych serwisach – od dziś można zobaczyć na przykład ostatnio wstawione zdjęcia na flickrs, ostatnio przesłuchano muzykę na Last.fm, wpisy na twitterze, linki dodane na del.icio.us, społeczności do których się przyłączono, technorati, youtube i wiele innych których nawet nie znam. Wreszcie co chyba ważniejsze – to samo u swoich znajomych. Przydaje się w przypadku ich dużej liczby. Zmiana wyglądu polega niestety tylko na poprzestawianiu elementów i zmianie koloru panelu bocznego na szary. Trochę jestem zawiedziona. Ale mimo wszystko zadowolona, że nie przedobrzyli.

Zmiany na Mybloglogu zbiegły się w czasie ze zmianami na rodzimym pudełku blogowym zwanym popularnie „żabą” czyli Blogfrogu. Dotyczą one między innmi strony startowej, której do tej pory praktycznie nie było. Znajdują się na niej ostatnie Multimedia oraz najpopularniejsze tematy. Nareszcie można też dodawać sobie poszczególne blogi do ulubionych i na podstawie listy stworzyć sobie bloczek do wstawienia na blog. Będą się na nim pojawiać ostatnie wpisy z ulubionych blogów. Konkurencja ze strony blogboxa jednak się przydała :)

Reasumując. Poszczególne serwisy ściągają jeden od drugiego. Często na korzyść użytkowników, choć nieraz mam wrażenie, że to nie użytkownicy są powodem zmian. Internet stał się biznesem, a użytkownicy traktowani są jak mięso armatnie które ma klikać w reklamy… albo przynajmniej nabijać statystyki. Mam nieśmiałą nadzieję, że kiedyś to się zmieni…

  • Komentować można TUTAJ

Bezpośredni odnośnik 12 komentarzy

Portal w sprawie Łodzi…

Luty 28, 2008 at 1:58 am (Polecane) (, )

fabrykancka

Jeśli miałabym robić prywatny konkurs na dizajn interfejsu portalu – fabrykancka.pl byłaby niekwestionowanym liderem. Potem blogbox i długo długo nic. Tu jednak zatrzymało mnie coś jeszcze. Nacisk na wysoki poziom już na starcie. Czy jednak nie przestraszy to przeciętnego użytkownika przyzwyczajonego do tandetnych witryn sklepów internetowych? Mam nadzieję, że nie. Przypomina mi to reklamę z kabaretem Mumio, która leci w telewizji. Dwóch pracowników galerii sztuki nowoczesnej rozmawia o tym, jak jeden z nich wystraszył potencjalnych gości zbyt ambitnym tekstem. Niestety ciągle nie potrafię go powtórzyć z pamięci, więc musicie zmusić się przelecieć w tv jakiś spot. W każdym razie brzmi rzeczywiście odstraszająco :)

Ale może martwię się na zapas.

Bardzo zgrabnie uchwycony podział artykułów o Łodzi kulturalnej, urbanistycznej, historycznej oraz na wideo i zdjęciach. Nie zabrakło również prasówki. Można poczytać newsy z Gazety Wyborczej, Dziennika Łódzkiego i Echa Miasta. Część fotograficzna na razie nieco kuleje ale mam nadzieję, że wraz z przypływem użytkowników coś drgnie w tym względzie.

Pod każdym artykułem znajduje się link do dyskusji na forum. Rejestracja błyskawiczna. Poza tym forum bardziej niż tradycyjne. Trochę brakuje mi drzewka, ale trudno. Chwilowo i tak dyskusje są sporadyczne.

Ważnym elementem jest część portalu tycząca się nowych inwestycji. Mekka XIX wiecznej architektury mieszkaniowej i przemysłowej, dziś fragmentami przywracana do niegdysiejszej świetności… ma szansę dorównać kulturalnie i architektonicznie takim miastom jak Kraków czy Wrocław. Jestem cichą wielbicielką tego miasta i cieszę się z każdej inicjatywy, która pomaga je wypromować. Ten portal niewątpliwie spełnia to zadanie, choć brakuje mi w nim zalążków społeczności. Forum żyje w dość ograniczonej formie i nie pozwala tworzyć odrębnych grup dyskusyjnych, o prywatnych galeriach zdjęciowych nie wspomnę. Minusem jest też pomijanie mojego oczka w głowie czyli blogosfery. Przydały by się RSSy ze znanych łódzkich blogów i fotoblogów w oddzielnej kategorii.

Reasumując – polecam dla osób bardziej świadomych historycznie, kulturowo i architektonicznie.

  • Komentować można TUTAJ

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Relacja ze Spotkania Użytkowników Profeo

Luty 25, 2008 at 1:07 am (Internet, Społeczności) (, , )

Z początku większość gości obserwowała sufit i wymieniała się wizytówkami…

Profeo2

Część oficjalna.

1. Wizerunek dobrego pracodawcy

Wspólnie autorem prezentacji zastanawialiśmy się co zrobić, by nowi pracownicy nie uciekali z małej firmy do dużej korporacji zaraz po okresie próbnym. Było kilka ciekawych pomysłów, ale nie zgłębiliśmy problemu z braku czasu. Były propozycje polityki prorodzinnej oraz zwiększenia elastyczności czasu pracy. Rozliczanie z projektu, zadania – nie czasu.

2. Web 2.o

Nie mogło zabraknąć tematu roku. Dyskusja rozpoczęła się w połowie prezentacji i niemal nie pozwoliła jej dokończyć :) Poszło o to, do kogo powinny należeć nasze dane osobowe i dlaczego powinno/nie powinno (niepotrzebne skreślić) się je dowolnie eksportować do innych serwisów. Było też o wujku Microsoft i cioci Google. Nie do powtórzenia. W pewnym momencie zajęłam się gryzmołami w notesie i zgubiłam wątek. Zainteresowanych odsyłam do autora prezentacji na jego blog web20.pl

3. Networking

Temat zupełnie mi nie znany, nie podejmę się więc szczegółowej relacji. Rady dla stosujących. Dowiedziałam się, że jak zaproszę nowego znajomego na grilla – to będzie networking. A jak on zaprosi mnie – to będzie kolesiostwo. A jak nie zaprosi – to znaczy, że nie powinnam sie z nim więcej zadawać. Skomplikowane. Całe szczęście że nie mam balkonu, a w domu grilla przecież nie urządzę. :)

4. Rozwój Profeo

Z początku dane statystyczne o ilości użytkowników (70tysięcy od września 2007), ilości odsłon i porównanie do największej konkurencji profeo.plgoldenline.pl Dynamika wzrostu popularności stała, lecz przypominająca Himalaje. Rośnie, ale powoli. Mimo wszystko działalność portalu zapowiada się obiecująco. W niedługim czasie nastąpi włączenie Profeo do OpenID, będą widżety/Profeo API, integracja wydarzeń z outlookiem (niestety tylko z nim), geolokalizacja użytkowników. Dodany zostanie również status „aktywny na rynku pracy” oraz będzie możliwość rozdzielenia galerii na osobiste i profesjonalne. Będzie też możliwość wklejenia prezentacji i filmów do galerii, a także dodany zostanie mechanizm automatycznego generowania c.v. Brzmi zbyt pięknie by było możliwe, prawda? Prawdopodobnie niektóre z tych funkcji będą dostępne za dodatkową opłatą (ale tego do końca nie wiadomo, o kluczowych decyzjach nas nie poinformowano). Aktywni użytkownicy otrzymają bliżej niesprecyzowane „bonusy”. Czuję, że te zmiany mogą bardzo wpłynąć na popularność tego serwisu. Niekoniecznie in + jeżeli za dużo rzeczy będzie płatnych i dla wybrańców. Poczekamy, zobaczymy.

Profeo1

Część nieoficjalna połączona z sesją zdjęciową. Profesjonalną i amatorską (kto miał aparat, ten z niego korzystał). Plotkowanie niekoniecznie związane z tematami poruszanymi uprzednio. Wspomnienia z dzieciństwa, opowieści o pracy i niezobowiązujące propozycje wyjścia „na piwo” i te pe.

profeo3

Wrażenia pozytywne, choć z zapisanych kilkudziesięciu zjawiło się kilkanaście osób… może i lepiej, osobiście źle znoszę tłum.

  • Komentować można TUTAJ

Bezpośredni odnośnik 2 komentarzy

I Otwarte, Oficjalne Spotkanie Użytkowników Profeo!

Luty 21, 2008 at 2:02 am (Polecane, Zapowiedzi) (, , )

O mały włos a bym przegapiła… od samego początku społeczność http://www.profeo.pl zapowiadała się dobrze i chyba taką pozostała. Dobre miejsce na skrócone wirtualne portfolio, choć w mojej branży… hmm, chyba muszę założyć sobie tam galerię :) Jeden z serwisów, które postanowiłam przetestować wieki temu… i o nim zapomniałam… dobrze, że przypominacz haseł działa bez zarzutu. Muszę się nareszcie zabrać za to porządnie.
Ale do rzeczy. Termin: 23 luty 2008 godzina 16.30 (ta sobota)
Cytuję za Marcinem Zabielskim:

” Po serii nieformalnych spotkań, zapraszamy na spotkanie oficjalne… z częścią nieoficjalną.
Dowiecie się jak nam się wiedzie i jakie są nasze plany na nadchodzący rok.
Ponadto będziecie mieli możliwość wysłuchania kilku ciekawych osób z branży Internetowej i nie tylko.
Miejsce: biuro Grupy Pracuj – ul. Prosta 51, Warszawa

Ponieważ mamy salę tylko na ok. 30 osób – proszę o dopisywanie się do tego Wydarzenia.”

Zgłaszać można się tu: SZNUR

  • Komentować można TUTAJ

Bezpośredni odnośnik 3 komentarzy

Czy lifting to dobry pomysł na popularność?

Luty 16, 2008 at 12:38 am (3 grosze, Internet) (, , )

Naszła mnie dziwna myśl. Nie daje mi ona spokoju od paru tygodni. Polska poczta jest zła. Baaardzo zła. W tyle za czołgającym się królikiem. I wcale nie mówię o strajkujących listonoszach…. Załączniki niby mają przechodzić, ale znikają w tajemniczych okolicznościach (tlen, onet). Serwery nie domagają (wp, gazeta). Przesyłanie pliku z jednego komputera na drugi w obrębie jednego osiedla trwa dłużej niż do Stanów i z powrotem… Co serwują w kwestii poprawy rodzime portale? Sprzedają własną pocztę googlom (gazeta), podmieniają bitmapki w wyglądzie(wp), wreszcie nie robią nic. Nie ma to jak pomysł na poprawienie popularności. Zainwestować w lepsze serwery? A po co? Zrobić kilkugigową galerię na zdjęcia i filmy, które można wgrać za pomocą specjalnego programu, wygodnie prosto z dysku, i to wszystko jednym klikiem z pulpitu? A po co? Zorganizować system tak, by przy awarii serwera poczta automatycznie była przesuwana na działający? A po co?

No właśnie. Tak strasznie dużo ludzi narzekała na kiepską prędkość naszej-klasy…. a przecież ona jest na dokładnie takim samym poziomie jak większość polskich skrzynek pocztowych… Byle jaki portal stworzony przez studentów… a inwestuje w nowy sprzęt. Niewiele mu to pomaga ale jednak. Kiedy doczekam się porządnego polskiego konta pocztowego, na którym nie będzie się parę razy w tygodniu wyświetlał błąd 503? Kiedy nie trzeba będzie wysyłać smsów do adresata by sprawdzić, czy poczta w ogóle dotarła? Nie ma co. Poczta gugli rządzi. I w epoce zmian poczty polegających na podmianie interfejsu nie widzę, by którakolwiek polska skrzynka pocztowa była mu w stanie zagrozić… przykre, ale prawdziwe…

Apdejt poranny, nieco offtopowy. Yahoo zapowiada wprowadzenie zmiany w Mygloglog. Każdy zainteresowany dostał mejla od serwisu.

  • Komentować można TUTAJ

Bezpośredni odnośnik 13 komentarzy

Polacy kochają protestować

Luty 12, 2008 at 1:46 pm (3 grosze, Polska) (, )

Wiem, wiem, Francuzi mają w tym względzie więcej fantazji. Ale wysypywanie zboża na tory i obrzucanie się zgniłymi jajami… nie, na tym blogu polityce mówimy nie. Nie będzie o strajkach lekarzy, pielęgniarek, górników, stoczniowców, emerytów i rencistów.

Chodzi mi o coś innego. W naszym nieszczęsnym narodzie nie wytworzyły się mechanizmy negocjacyjne. Nie od dziś protestujemy przeciwko wszystkim i wszystkiemu. Wczoraj w telewizji (nie pytajcie na którym kanale, ani w jakiej miejscowości) był mini-reportaż o odkryciu nowych złóż węgla brunatnego. Masa pieniędzy leżąca pod ziemią, czekająca na to by ją tylko wykopać. Szansa rozwój regionu, nowe miejsca pracy… ale nie dla tamtejszych mieszkańców… oczywiście protestują. Przypomina mi to sprawę protestów mieszkańców Augustowa protestujących przeciwko protestującym przeciwko zniszczeniu doliny Rozpudy za pomocą autostrady. No i teraz mam kłopot. Po której ze stron się opowiedzieć? Z jednej strony rozumiem ludzi. Stracą swoje domy (nie od razu, za parę lat ale jednak), dorobek życia… co prawda kopalnia kupi im inne domy… ale ciężko jest zapomnieć o miejscu, w którym mieszkało się latami. Z drugiej strony przecież oni powinni zażądać akcji spółki, która zajmie się wydobyciem. Można by wynegocjować sobie po cichu całkiem zgrabną “emeryturkę”. Ale po co? Przecież łatwiej zrobić transparenty i przypiąć się do drzew… o właśnie. Trzeba by sprawdzić czy nie ma tam jakiegoś parku krajobrazowego…. gdyby mieszkańcy dogadali się z ekologami… mielibyśmy kolejny cyrk. Dziwię się mediom, że przepuściły taką okazję… ale co się odwlecze, to nie uciecze… :)

Acha, chętnie przyjmę wszelkie szczegóły tej sprawy. O Rozpudzie też coś dziwnie ucichło…

  • Komentować można TUTAJ

Bezpośredni odnośnik 10 komentarzy

Next page »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.